piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 1

Na początku pragnę powitać wszystkich tych którzy tu jakimś cudem dotarli... na odludzie internetu ;D Oto pierwszy rozdział mojego opowiadania więc cóż więcej dodać? Miłego czytania ;)


W mój nos uderzył odór alkoholu ,a w półmroku świeciły się jej piwne oczy, w których nikł blask świecy. Były głębokie niemal bez dna. Tliła się w nich ciekawość niczym podsycany oliwą ognień. Spojrzałam w dół na pustą szklankę tkwiącą w moich dłoniach. Paliło mnie pragnienie ,a w głowie nieustannie kołowała mi myśl, by zatopić usta w czymś co by je zgasiło. Na skórze czułam jej napierające a zarazem przeszywające na wskroś spojrzenie.
-Tak -odparłam z lekkim rozkojarzeniem.
Uniosłam głowę i omiotłam wzrokiem jej chudą niemal trupią twarz. Cień na jej twarzy uwydatniał zapadnięte policzki i głęboko osadzone oczy.
-Nie jestem z tond. Przeprowadziłam się tu z Francji gdy jeszcze nie umiałam dobrze policzyć do dziesięciu.
Lekko zacisnęłam zęby, a ich zgrzyt wywołał na moich plecach ciarki. Maska ulepiona z obojętności na mojej twarzy miała za zadanie zakryć rozczarowanie jakie narastało w moim spojrzeniu z każdą następną sekundą gdy myślałam o przeszłości. Za wszelką cenę usiłowałam utrzymać ją na twarzy co zmusiło mnie bym czym prędzej odwróciłam głowę w drugą stronę. Wbiłam wzrok w falujący język ognia trawiący knot świecy stojącej na naszym stoliku. Płomyk był niespokojny, nieustannie drżał i w pewnym momencie utożsamiłam go z ludzkim życiem, które także w każdej chwili może zgasnąć.
-Naprawdę?! -wykrzyknęła a jej głos wyrwał mnie z nostalgii- więc jakim sposobem trafiłaś do tej dziury?
Jej pytanie ugodziło mnie w serce niczym ostry nóż wbijany w bezbronne masło. Zastygłam w bezruchu jednakże w środku byłam płynna niczym wrząca magma. Każda część mojego ciała chciała uciec z własnej skóry. Szukając odpowiedzi na jej pytanie coraz to bardziej zagłębiałam się w mroczne zakamarki mojego umysłu. Czułam jak krew w moich żyłach zaczęła szybciej krążyć pobudzając już niemal zastygłe mięśnie w moim ciele. Pokierowałam oczy wprost na jej lśniące kasztanowe włosy. Po mimo moich starań byłam świadoma ,że moja maska już dawno przestała istnieć. Zacisnęłam usta tak jakby ktoś związał mi je niewidzialnym szwem, ledwo przełykając ślinę. Dopiero po chwili zorientowałam się ,że moje palce zaciśnięte na szklance niemal posiniały. W końcu odważnie spojrzałam w jej oczy niczym wielki kot szykujący się do skoku.
-Więc... -mój głos łamał się niczym cienka tafla lodu.
Po sekundzie zawahania, znów rozwarłam spierzchnięte usta. Nim zdołałam wydobyć z siebie jakikolwiek  dźwięk, koło twarzy Nataszy naprzeciw mnie z mroku wyłoniły się zielone oczy i czarne tak samo jak moje włosy będące własnością  pewnego chłopaka. Jego zgrabne usta ułożone w beztroskim uśmiechu obnażały rząd śnieżnych zębów. Łagodne spojrzenie młodzieńca wyżerało niczym kwas moje wnętrzności.
-A ty co tu robisz?
Pan tajemniczy zwrócił się do Nataszy, pochylając się nad naszym stolikiem. Położył dłoń na drewnianym blacie, jednocześnie się na nim opierając. Jego ręka była wyprostowana a zarys napiętych mięśni bardzo dobrze widoczny. Było na co popatrzeć.
-O Antoni -odparła Natasz- poznaj Agnes. Agnes poznaj Antoniego.
Niezręcznie się uśmiechnęłam. Nasze spojrzenia się przecięły. Zaraz brutalnie oderwałam palce od szklanki i zaszyłam je w gąszczu moich włosów. Zaczesałam okazałą grzywę do tyłu, jeszcze raz spoglądając na Antoniego moim nie wyraźnym spojrzeniem. Jego ciemne włosy spajały się z mrokiem panującym w barze, a twarz owiana była tajemnicą. W jego soczyście zielonych oczach idealnie mogłam dostrzec swoje odbiecie. Nie mając co zrobić z dłońmi, schowałam je pod stolik i ścisnęłam tak mocno ,że z koniuszków palców odpłynęła mi krew. Odpowiedział mi nonszalanckim uśmiechem.
-Więc masz jakieś plany na jutro?
Ponownie zwrócił się do dziewczyny siedzącej na przeciw mnie, puszczając moje starania zaczęcia konwersacji mimo uwagi. Po chwili zastanowienia brązowo włosa Natasza wykrzywiła usta w lekkim grymasie
-Nie a co?
-Przyjdziesz jutro na murek? -powiedział z zawrotną prędkością.
Murek? Spojrzałam pytająco na dziewczynę.
-Jasne.
Jej twarz nagle rozpromieniała tak jakby narodziła się na nowo.
-Świetnie. Będzie też Katy i Alan.
Gadali w najlepsze a ja nadal nie miałam zielonego pojęcia o co im chodziło. Choć na chwilę mogłam odetchnąć. Zaraz obróciłam głowę w drugą stronę by ogarnąć wzrokiem wszystko to co było za oknem, jednakże ku mojemu zaskoczeniu zapadła już całkowita noc. Jedynie obrośnięte szronem krańce szyb odznaczały się na czarnej powierzchni okna. Czułam bijący od niego chłód, który bezkarnie wkradał się pod moje ubrania i wywoływał na mojej skórze gęsią skórkę.
Moją uwagę odwrócił beztroski śmiech Nataszy. Spojrzałam na nią i od razu zaraziłam się od niej uśmiechem. Miała zmrużone od śmiechu oczy, niemal napływały do nich łzy. Dopiero teraz zauważyłam na jej lewym policzku, niewielkiego pieprzyka, który znacznie odznaczał się na białej skórze. Zaraz przesunęłam wzrok na Antoniego. Nawet nie zauważyłam kiedy się do nas przysiadł. Jego zielone oczy lśniły niczym słoiczki w których zamknięto świetliki. W zamyśleniu wpatrywałam się w niego niczym w lustro. Nim spostrzegłam się ,że zdążył to zauważyć zdołałam wymyślić co najmniej dziesięć słów określających jego piękne oczy, wymowne usta i holiłudzkie kości policzkowe. Zaraz sama się zarumieniłam przeistaczając się w czerwone jabłko. Nim ktokolwiek zdążył to zauważyć brutalnie zdarłam z twarzy rumieńce. Moje tętno podskoczyło. Nerwowo i energicznie przeniosłam wzrok na płomień świecy. Jej malutki płomyczek dawał równie malutko światła.
-A ty przyjdziesz Agnes?
Miał kojący i czarujący głos, jakby zwracał się do mnie anioł. Moje imię wypowiadane przez jego usta nabierało całkiem innego znaczenia. Poczułam jak moje źrenice gwałtownie się zwężyły niczym źrenice kota gdy zobaczy nadbiegającego psa. Nie byłam pewna co odpowiedzieć. Lekko uszczypnęłam się w język gdyż zorientowałam się ,że za długo myślę. Podniosłam głowę wymuszając na twarzy lekki uśmiech.
-Czemu nie.

1 komentarz: