Stojąc nad brzegiem jeziora, pozwoliłam ,by orzeźwiająca woda muskała moje bose stopy. Upojona do cna przepięknym widokiem jaki rozciągał się dokoła, całkowicie zapomniałam o wszystkich moich problemach i zmartwieniach. Bardzo bym chciała aby ta chwila niczym mód ciągnęła się w nieskończoność, jednak jestem świadoma ,że to tylko moje puste pragnienia.
Stojąc po kostki w wodzi sunęłam spojrzeniem po ścianie lasu który piął się w górę nad drugim brzegiem jeziora. Będąc całkowicie zachwycona klimatem tego miejsca, moje oczy niespodziewanie wyłapały ludzką sylwetkę stojącą w głębi sosnowego lasu. Gdy bardziej się przyjrzałam zdołałam dostrzec długie kręcone blond włosy i biało złotą sukienkę zawieszoną na drobnych ramionach kobiety.
Nie będąc do końca pewna czy to co widzę nie jest złudzeniem ,zmuszona byłam przetrzeć dwukrotnie oczy. Ku mojemu zdumieniu tajemnicza kobieta nadal tam stała nie przesuwając się ani o milimetr. Patrząc na nią ogarnęło mnie przedziwne uczucie, którego nie potrafię opisać. Jakbym stała w obliczu osoby, której lękał się sam wiatr, gdyż na skórze nie czułam nawet najmniejszego muśnięcia zefirku. Powietrze którym oddychałam w jednych chwili zgęstniało, a krew w moich żyłach stężała na tyle ,bym czuła jak wolno przesuwa się po moim ciele. Nie wiem dlaczego, ale instynkt mówił mi bym uciekła daleko stąd. Nagle woda ,w której stałam prawdziwie i autentycznie stała się gorąca. Bliska oparzeniu wyskoczyłam z wody niczym spłoszony kot. Gdy jeszcze raz spojrzałam w stronę owej kobiety zobaczyłam tylko pusty las. W jednej chwili serce podskoczyło mi do gardła. Przerażenie na mojej twarzy można ,by było dostrzec z odległości kilometra.
Czyżby był to duch? Duchy umieją podnosić temperaturę wody? Czy to moje urojenia?
Czyżby był to duch? Duchy umieją podnosić temperaturę wody? Czy to moje urojenia?
Pytania uderzyły w moją głowę niczym kamień wystrzelony z procy. Ponownie w pełni ostrożności zanurzyłam stopę w wodzie. Tym razem była chłodna. Ponownie przeszły mnie ciarki.
-Napatrzyłaś się już?
Głos Davida rozległ się tak niespodziewanie i gwałtownie ,że podskoczyłam do góry ze strachu.
-Nie skradaj się tak... właśnie przed chwilą zobaczyłam...
Automatycznie się zapowietrzyłam nie wiedząc co powiedzieć. Uzna mnie za świruske.
-Zobaczyłaś?
Ciągnął te słowo w nieskończoność. Na jego twarzy malowało się zaciekawienie.
-Wierzysz w duchy? Bo właśnie jednego zobaczyłam.
Ku jego zdumieniu moja twarz była całkowicie poważna. Gdyby tylko wiedział jak bardzo jestem przerażona.
-A więc miał ważny powód ,skoro akurat tobie się pokazał.
Nie wiedziałam czy odebrać jego słowa jako żart czy może jako dobre wytłumaczenie.
-Myślę, że powinniśmy stąd jechać.
Wyszeptałam przez zęby ledwo słysząc samą siebie. Może tak tego nie okazywałam ,ale naprawdę bardzo chciałam stąd jechać. Mimo mojej pokerowej twarzy bałam się jak dziecko.
-Ale pobladłaś - zaśmiał się - słyszałem ,że zobaczenie ducha w lesie zwiastuje wielkie nieszczęśćie..
-Napatrzyłaś się już?
Głos Davida rozległ się tak niespodziewanie i gwałtownie ,że podskoczyłam do góry ze strachu.
-Nie skradaj się tak... właśnie przed chwilą zobaczyłam...
Automatycznie się zapowietrzyłam nie wiedząc co powiedzieć. Uzna mnie za świruske.
-Zobaczyłaś?
Ciągnął te słowo w nieskończoność. Na jego twarzy malowało się zaciekawienie.
-Wierzysz w duchy? Bo właśnie jednego zobaczyłam.
Ku jego zdumieniu moja twarz była całkowicie poważna. Gdyby tylko wiedział jak bardzo jestem przerażona.
-A więc miał ważny powód ,skoro akurat tobie się pokazał.
Nie wiedziałam czy odebrać jego słowa jako żart czy może jako dobre wytłumaczenie.
-Myślę, że powinniśmy stąd jechać.
Wyszeptałam przez zęby ledwo słysząc samą siebie. Może tak tego nie okazywałam ,ale naprawdę bardzo chciałam stąd jechać. Mimo mojej pokerowej twarzy bałam się jak dziecko.
-Ale pobladłaś - zaśmiał się - słyszałem ,że zobaczenie ducha w lesie zwiastuje wielkie nieszczęśćie..
W pierwszej chwili uwierzyłam w to co mówi ,ale jego rozbawiona twarz zaraz zdradziła mi ,że ze mnie kpi.
-Tak, a wróżka zębuszka istnieje.... dupek!
Wykrzyknęłam i odruchowo kopnęłam w niego wodę. Zaraz uświadomiłam sobie ,że gorzko tego pożałuje.
-Widzę ,że bardzo chcesz się wykąpać.
Ciało znacznie wyprzedza umysł ,gdyż nim się spostrzegłam ,że biegnę byłam już daleko od niego. Chwila mojej przewagi w biegu prysła tak szybko jak się pojawiła. Słyszałam za sobą tylko ciężkie i szybkie kroki zatapiające się w piasku gdy nagle Devid oplótł mnie w tali swoimi rękoma uniemożliwiając mi ucieczkę. W jednej chwili przycisnął mnie do swojej klatki piersiowej, i pomimo ,że nasze ciała dzieliły ubrania czułam na skórze jego gorący dotyk. W miejscach gdzie mnie trzymał moja skóra płonęła żywym ogniem.
Gdy straciłam grunt pod nogami i wylądowałam w jego silnych ramionach, Devid z diabelskim uśmiechem wszedł do wody, nie poprzestając na mieliźnie. Panicznie objęłam rękoma jego szyję spodziewając się najgorszego.
-No nie! Pomoczę ci siedzenie w samochodzie!
Rzucałam argumentami czemu to nie powinien wrzucać mnie do wody będąc jednocześnie zawieszona na jego ramionach i szyi niczym mała małpka. Z mojej twarzy dało wyczytać się niemal błaganie jednak on pozostawał niewzruszony na moje wołania. Wręcz śmiał się z mojej bezradności.
Po chwili rozsunął ręce, a ja niczym wielki kamyk wpadłam do chłodnej wody po sam czubek głowy. Zimna woda wyssała ze mnie całe ciepło w parę sekund. Po chwili niczym godzilla wyłoniłam się z wody łapczywie nabierając tlenu w usta i szybko odgarniając czarne włosy z twarzy. Przemoczona do suchej nitki i sparaliżowana zimnem nie pozostało mi nic innego niż tylko mu oddać. Niczym w furii zaczęłam chlapać go wodą do momentu aż i ona stał się mokry. Po wszystkim oboje wybuchnęliśmy śmiechem, który stopniowo przemieniał się w głębokie spojrzenia.
Dopiero teraz zauważyłam ,że nasze nosy dzieliły zaledwie trzy centymetry. Wbijając wzrok w jego przemoczoną koszulkę sunęłam wzrokiem po umięśnionym torsie w górę docierając do jego błękitnych oczu. Oboje byliśmy w siebie zapatrzeni. Działał na mnie niczym magnez, nie mogłam się od niego oderwać ani ciałem ani wzrokiem , wręcz przeciwnie- przyciągał mnie. Z lekkim wahaniem położyłam dłoń na jego klatkę piersiową czując bicie jego serca. Devid uniósł ręce znad wody i objął moją smukłą twarz w dłonie. Czule wpatrywał się w moje czarne nieprzeniknione oczy kompletnie mnie hipnotyzując. Jego gorący dotyk natychmiastowo mnie rozgrzał do tego stopnia ,że woda wokół nas zdawała się być cieplejsza.
Nasze twarze zmierzały ku sobie w mgnieniu oka pokonując odległość jaka je dzieliła. Jego usta niespodziewanie przywarły do moich sprawiając ,że moje serce zaczęło bić jak oszalałe. Chwila ta , która trwała zaledwie kilka sekund zdawała się trwać więcej niż wieczność. Gdyby nie to ,że obejmował moją twarz to dawno już wyskoczyła bym z własnej skóry.
Po chwili stanowczo go odepchnęłam, próbując unormować oddech. Jego oczy zaiskrzyły niczym dwa ocierane o siebie krzemienie.
-To nie powinno się stać.
Wyszeptałam wzburzonym głosem po czym wyszłam z wody. Moją skórę na nowo pokryła gęsia skórka. Devid w dezorientacji ruszył w moje ślady i gdy już staną na brzegu podał mi koc z tylnego siedzenia samochodu. Odbierając od niego koc czułam się bardzo niezręcznie.... W końcu co ja sobie myślałam? Durna ja! Po co to zrobiłam? Teraz czuje się jak jego kolejna fanka!
Niczym larwa owinęłam się wełnianym kocem, który wychwycił ze mnie prawie całą wodę i działał niczym mur odgradzający mnie od niego.
-Odwiozę cię pod dom. -uśmiechnął się, jakby już zapomniał co między nami zaszło.
Odpowiedziałam mu pół uśmiechem.
Wykrzyknęłam i odruchowo kopnęłam w niego wodę. Zaraz uświadomiłam sobie ,że gorzko tego pożałuje.
-Widzę ,że bardzo chcesz się wykąpać.
Ciało znacznie wyprzedza umysł ,gdyż nim się spostrzegłam ,że biegnę byłam już daleko od niego. Chwila mojej przewagi w biegu prysła tak szybko jak się pojawiła. Słyszałam za sobą tylko ciężkie i szybkie kroki zatapiające się w piasku gdy nagle Devid oplótł mnie w tali swoimi rękoma uniemożliwiając mi ucieczkę. W jednej chwili przycisnął mnie do swojej klatki piersiowej, i pomimo ,że nasze ciała dzieliły ubrania czułam na skórze jego gorący dotyk. W miejscach gdzie mnie trzymał moja skóra płonęła żywym ogniem.
Gdy straciłam grunt pod nogami i wylądowałam w jego silnych ramionach, Devid z diabelskim uśmiechem wszedł do wody, nie poprzestając na mieliźnie. Panicznie objęłam rękoma jego szyję spodziewając się najgorszego.
-No nie! Pomoczę ci siedzenie w samochodzie!
Rzucałam argumentami czemu to nie powinien wrzucać mnie do wody będąc jednocześnie zawieszona na jego ramionach i szyi niczym mała małpka. Z mojej twarzy dało wyczytać się niemal błaganie jednak on pozostawał niewzruszony na moje wołania. Wręcz śmiał się z mojej bezradności.
Po chwili rozsunął ręce, a ja niczym wielki kamyk wpadłam do chłodnej wody po sam czubek głowy. Zimna woda wyssała ze mnie całe ciepło w parę sekund. Po chwili niczym godzilla wyłoniłam się z wody łapczywie nabierając tlenu w usta i szybko odgarniając czarne włosy z twarzy. Przemoczona do suchej nitki i sparaliżowana zimnem nie pozostało mi nic innego niż tylko mu oddać. Niczym w furii zaczęłam chlapać go wodą do momentu aż i ona stał się mokry. Po wszystkim oboje wybuchnęliśmy śmiechem, który stopniowo przemieniał się w głębokie spojrzenia.
Dopiero teraz zauważyłam ,że nasze nosy dzieliły zaledwie trzy centymetry. Wbijając wzrok w jego przemoczoną koszulkę sunęłam wzrokiem po umięśnionym torsie w górę docierając do jego błękitnych oczu. Oboje byliśmy w siebie zapatrzeni. Działał na mnie niczym magnez, nie mogłam się od niego oderwać ani ciałem ani wzrokiem , wręcz przeciwnie- przyciągał mnie. Z lekkim wahaniem położyłam dłoń na jego klatkę piersiową czując bicie jego serca. Devid uniósł ręce znad wody i objął moją smukłą twarz w dłonie. Czule wpatrywał się w moje czarne nieprzeniknione oczy kompletnie mnie hipnotyzując. Jego gorący dotyk natychmiastowo mnie rozgrzał do tego stopnia ,że woda wokół nas zdawała się być cieplejsza.
Nasze twarze zmierzały ku sobie w mgnieniu oka pokonując odległość jaka je dzieliła. Jego usta niespodziewanie przywarły do moich sprawiając ,że moje serce zaczęło bić jak oszalałe. Chwila ta , która trwała zaledwie kilka sekund zdawała się trwać więcej niż wieczność. Gdyby nie to ,że obejmował moją twarz to dawno już wyskoczyła bym z własnej skóry.
Po chwili stanowczo go odepchnęłam, próbując unormować oddech. Jego oczy zaiskrzyły niczym dwa ocierane o siebie krzemienie.
-To nie powinno się stać.
Wyszeptałam wzburzonym głosem po czym wyszłam z wody. Moją skórę na nowo pokryła gęsia skórka. Devid w dezorientacji ruszył w moje ślady i gdy już staną na brzegu podał mi koc z tylnego siedzenia samochodu. Odbierając od niego koc czułam się bardzo niezręcznie.... W końcu co ja sobie myślałam? Durna ja! Po co to zrobiłam? Teraz czuje się jak jego kolejna fanka!
Niczym larwa owinęłam się wełnianym kocem, który wychwycił ze mnie prawie całą wodę i działał niczym mur odgradzający mnie od niego.
-Odwiozę cię pod dom. -uśmiechnął się, jakby już zapomniał co między nami zaszło.
Odpowiedziałam mu pół uśmiechem.
***
Od czasu naszej wycieczki nie było chwili ,w której o nim nie myślałam. Spokoju nie dawała mi też ta kobieta? kobieto-zjawa? nad drugim brzegiem jeziorka. Z całych sił usiłuje zapomnieć o tych zdarzeniach, ale im bardziej się staram tym bardziej wykuwa mi się to w pamięci.
Na szczęście udaje mi się zając myśli czymś innym... całe szczęście bo jeszcze trochę i bym oszalała. Moim ukojeniem okazuje się być przymierzanie sukienki na imprezę Anonima. Jestem bardzo zaskoczona faktem ,że w ogóle zdecydowałam się na nią iść bo zazwyczaj nie jestem chętna na takie zabawy. Może to dlatego ,że nie jestem człowiekiem towarzyskim.
Gdy już wcisnęłam się w nieco za małą sukienkę z lekkim wahaniem podeszłam do lustra nie wiedząc czego się spodziewać. Modliłam się aby wyglądała na mnie dobrze bo to ostatni taki model z wypożyczalni sukienek. Kamień spadł mi z serca gdy okazało się,że wyglądałam w niej lepiej niż świetnie. Czarny i matowy materiał sukienki idealnie przylegał do mojej wąskiej tali ,a sztywny i marszczony fragment budujący dekolt uwydatnił moje przeciętne piersi. Od pasa do kolan sukienka rozkładała się w parasol. Kolor sukienki stanowił idealny kontrast dla mojej bladej skóry i krwiście czerwonej szminki na moich ustach. Do tego najprostszy kok i jestem gotowa do wyjścia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz