poniedziałek, 2 lutego 2015

ROZDZIAŁ 3

Zaraz Natasza chwyciła mnie za rękę i zaciągnęła do pozostałych. Mijając Antoniego nie  byłam w stanie oddychać. Grzecznie usiadłam obok nieznanego mi bruneta a on ku memu zdumieniu w końcu mnie zauważył. Obejrzał się na mnie swoim brązowym spojrzeniem, które krzyczało ,,Hej?! WTF? co ona tu robi?!''. Niezręcznie odpowiedziałam mu uśmiechem.
-To jest Agnes moi drodzy!
Natasza wykrzyknęła z entuzjazmem jednak z tego co widziałam oni go z nią nie podzielali.
-Hej jestem Katy - oznajmiła jasnowłosa dziewczyna.
Owa blondyneczka przeszyła mnie spojrzeniem po czym wymusiła na twarzy dość przekonujący uśmieszek. Dopiero z tak małej odległości mogłam podziwiać jej głębinowe oczy. Po chwili upominająco szturchnęła swojego, domyślam się - chłopaka.
-No hej Alan jestem.
Jego brązowe oczy zlewały się z tak samo brązową skórą i czarną grzywą. Jeszcze raz niezręcznie się do nich uśmiechnęłam.
-My już się znamy. A jakbyś zapomniała to jestem Antoni
Wręcz oczarował mnie swoim niewinnym a zarazem zadziornym uśmieszkiem. Czy on oszalał?! Jak mogłabym zapomnieć imię kogoś kto wygląda jak anioł? Oboje wpatrywaliśmy się w siebie przez ułamek sekundy jednakże ja odnosiłam wrażenie ,że trwało to całą wieczność.
-Pamiętam, pamiętam.
Odparłam z niezniszczalnym uśmiechem na ustach. Dopiero po chwili lekko się zaczerwieniłam.
-Właśnie im o tobie opowiadałam - pochwaliła się Natasza, a ja tylko wiedziałam ,że lada moment zaleją mnie pytaniami.
-O tak! Jesteś Francuską prawda? - Katy niespodziewanie się ożywiła.
-Tak i to z Paryża. -uśmiechnęłam się
Dostrzegłam jak jej oczy zalśniły w otaczającym nas mroku tak jakby były tylko szklanymi kuleczkami. Miałam nadzieje ,że nikt nie będzie mnie o to pytał ,a jednak...
-Musiało być tam cudownie! Też bym tak chciała... żyć w stolicy mody. Opowiedz trochę o Paryżu.
Jej głos przecinał moje myśli niczym brzytwa. Widziałam w jej oczach niedosyt, który musiałam zaspokoić. ,,Będę zanudzać'' - na przeciw tej myśli wszystkie oczy moich słuchaczy zwróciły się na mnie. Oczy Nataszy, przede wszystkim Katy, Alana no i oczywiście Antoniego.
-Ostrzegam, będę zanudzać.
-Etam pomęczymy się - odpowiedziała mi Katy wyczekując każdego mojego słowa jakby miały to być ostatnie słowa jakie usłyszy.
Lekko się speszyłam. Ciążyły na mnie cztery pary oczu w tym jedno, które kompletnie mnie onieśmielało. Ciężko przełknęłam ślinę.
-No więc... róże - na wszystkich twarzach zawitało zaskoczenie - pamiętam zapach róż ,kwitnących w moim ogrodzie. Pamiętam też zabawnie wyglądających grajków, których muzyka niosła się po wszystkich uliczkach Paryża. Nigdy też nie zapomnę smaku croissantów i lekkiego wina. Każdy następny dzień w tym mieście wiązał się z nową przygodą i poznawaniem nowych ludzi przybywających z całego świata, by podziwiać wieże Eiffla. No i oczywiście mogłam tam posługiwać się mym ojczystym językiem-francuskim. Naprawdę... nawet najgorsze przekleństwo potrafi zabrzmień pięknie po francusku.
Moje serce krajało się na widok wspomnień które widziałam gdy tylko zamknęłam oczy.
-Tylko tyle?
Zaprotestowała Katy przeczesując swoje nikłe blond włosy.
-Cóż nie miałam nawet pięciu lat gdy wyjechałam. Spodziewałaś się opisu wybiegów i gal modowych?
Zabrzmiałam co najmniej sarkastycznie. Natasza buchnęła śmiechem niczym ziejący ogniem smok. Rozbawiania nie mógł też powstrzymać Alan i Antoni. Obaj brechtali za jej plecami.
Nagle nie opodal nas rozległ się trzask gałęzi, który przypominał dźwięk łamanej kości. Podskoczyłam z przerażenia a serce niemal wyleciało mi przez gardło. Mój niepokój szybko udzielił się Katy i Nataszy.
-Widziałam takie sceny w horrorze! Zaraz ktoś wyskoczy z siekierą lub piłą mechaniczną. Wszyscy zginiemy!
Katy wyraźnie nie należała do trzeźwo myślących osób ,ale coś w tym było. Zgrzyt moich zębów obijał się w mojej czaszce. Naszym oczom ukazały się trzy męskie sylwetki wyłaniające się z mroku niczym zjawy. Dwóch było naprawdę wysokich a ich gęsto-brązowe burze włosów dodawały im wzrostu. Trzeci po środku był niewiele niższy od nich jednak wyróżniał się prawie świecącymi w ciemności włosami. Blond? Ba! Były niemal ,że białe. W porównaniu do tamtej dwójki nie grzeszył napakowanym ciałem ani mega sześciopakiem na brzuchu jednak na szarej koszulce idealnie rysował się zarys mięśni torsu. Wyglądali na kolesi ,których trzeba a raczej powinno się bać. Spostrzeżenia mnie nie myliły, musieli być jakimiś ważniakami ,gdyż  w oczach moich nowo poznanych kumpli widać było niepokój. Gdy podeszli do nas wystarczająco blisko , bym mogła się im przyjrzeć poczułam się tak jakby ktoś wrzucił mi kostki lodu za koszulkę. Najbliżej mnie stał ten najniższy. Na głowie miał idealnie złote wpadające w biel włosy , które przedstawiały artystyczny nieład. Z włosami stapiała się jasna skóra z lekką oliwkową opalenizną.
Przez chwile zawiesił wzrok na mojej twarzy ,ale tylko przelotnie ,gdyż przeniósł go automatycznie na Antoniego. W jego nad zwyczajnie błękitnych oczach momentalnie zawitała zżerająca go złość. Widziałam w nich dzikie zwierze ,które łaknęło rozlewu krwi. ,,Przestraszyłam się''- to za mało ,by opisać przerażenie jakie mną zawładnęło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz